Get Adobe Flash player

zapraszamy

Partnerzy

Do dziś największą zagadką polskiej historiografii czasów przedkatolickich jest Łysa Góra. Zarówno postacie historyczne, jak i samo miejsce jest owiane niewyjaśnionymi po dziś dzień legendami.

Samo miejsce nie było przedmiotem dokładniejszych badań archeologicznych. Łysą Górę otaczają dziwne informacje. Już piętnastowieczna monografia i wszystkie następne publikacje wzmiankują przeszłość kultową tego miejsca. Nie wiemy jak wyglądały obrzędy poświęcone kultowi Lela i Polela na Łysej Górze. Jedyne opisy zachowane do dziś dotyczą opisów kultu w innym świętym miejscu oddalonym o ok. 400 km od Łysej Góry. Gaj Limijski znajdował się na terytoirium obecnym ziem Polski, co potafimy odczytać dzięki zapisowi dawnych danych kartograficznych na antycznej mapie z ok. 150 r.n.e i pracy naukowców z TU Berlin, którzy odcyfrowali dawne współrzędne kartograficzne. Sądząc z prac współczesnych naukowców, opis dotyczy raczej okolic Sierakowa nad Wartą.


Wały Łysogórskie



Wały na Łysej Górze miały łączną długość ok. 1,5km i wysokość dochodzącą ówcześnie do 2 metrów. Zbudowano je bez zaprawy, z ciosów kwarcytu występującego na miejscu. Budowa miała charakter otwarty, wały nie tworzyły formy obronnej. W okresie1956-1960 Instytut Historii Kultury Materialnej PAN prowadził badania wału na Łysej Górze i na podstawie resztek ceramiki datował go VIII w.

Znaleziska opisywane w miejscowej literaturze

Przeglądając miejscowe publikacje można natknąć się na następujące wzmianki: "Kroniki podają, że w 1686 roku, w czasie kucia skały w pobliżu kościoła na Św. Krzyżu, znaleziono bożyszcze dawne węglem obsypane." lub "Ciekawą wzmiankę umieścił O. Jabłoński pod rokiem 1686: Przed drzwiami kościoła naszego w boku skalę kując, trafunkiem napadli na miejsce, w którym znaleziono bożyszcze dawne węglami osypane" (por. http://www.swietykrzyz.p
Ośrodek władzy

Istnieją doniesienia na temat „zamku". Miał to być ośrodek władzy, który miał istnieć w czasach przedkatolickich. „Powiest Rzeczy Istej" z XV w. opisuje historię łysogórskiego zamku, oraz królowej, która "uniesiona pychą" żądała swojej deifikacji jako Diana. Co ciekawe, legendy są zbieżne i donoszą o pokonaniu w tej okolicy wojsk Aleksandra Wielkiego (ur. 19-20 lipca 356 p.n.e. w Pelli, zm. 10 czerwca 323 p.n.e. w Babilonie). W polskich kronikach historycznych znajdziemy ustęp opisujący historię etymologicznie pasującą do podanej charakterystyki zdarzenia. Podajemy ją w 2 wersjach: z Kroniki Kadłubka oraz z XII-wiecznej Kroniki Dzierzwy.

Nie mając innych danych jak zawartość owego dzieła - XII- wieczną kronikię Dzierzwy, ową historię musimy datować tak jak wskazał jej autor. Są to wg niego historie starożytne, sprzed rządów Gajusza Juliusza Cezara (objął władzę ok. 60 r.p.n.e., zakończył ją 15 marca 44 r.p.n.e.). Według Kadłubka po śmierci królowej Wandy kraj Lechitów został najechany przez Aleksandra Wielkiego[1]. Wojska macedońskie wkroczyły do Polski od strony Moraw, zajmując Małopolskę i Śląsk. Ostatecznie Aleksander miał zostać pokonany w bitwie pod górą[2], (wg późniejszego o ok. 350 lat Marcina Bielskiego była to Łysa Góra lub Łysiec) kiedyto Lechici za namową pewnego złotnika przygotowali zasadzkę na Macedończyków, zwabiając ich doń wyrzeźbionymi z drewna figurami rycerzy udającymi wojsko. Gdy pokonany Aleksander wycofał się z kraju Polan, złotnik został obwołany królem i otrzymał imię Lestek, co znaczy przebiegły.

 

 

Według „Powieści rzeczy istej o założeniu klasztoru na Łysej Górze" w tymże paśmie górskim wznosił się w pogańskich czasach zamek. Kronikarz Jan Długosz sugeruje, że twierdzę tę wznieśli zagadkowi Cyklopi i Giganci. Nie wiemy czy "zamek pani każącej się czcić jako bogini Diana" nie jest tylko wytworem miejscowej mitologii. Znamy wzmiankę z XIII-wiecznej „Kroniki Wielkopolskiej” o mającym ongiś istnieć zamku na szczycie Łyśca (in loco castri).[5] Wg tych dokumentów z lat 1376-86,  opactwo zostało ufundowane „in loco castri Calvimontis” [MPHn. VIII 48] [6].
Niestety, nie zachował się żaden dokument opisujący jego pozostałości. Długosz twierdził jakoby miejscowa ludność wierzyła w Cyklopów, "którzy na szczycie Łysej Góry wznieśli z gigantycznych głazów swój zamek". Z dokumentów wynika że zamek łysogórski nie istniał już w czasie fundacji klasztoru, ok. 1000 r.n.e. Doniesienia są rozbieżne, szczególnie najstarsze opisy pełne są fantastycznych wręcz wydarzeń. Mająca tutaj panować kobieta odniosła zwycięstwo nad Aleksandrem Wielkim (jak możnaby mniemać, około roku 323 p.n.e.), i wymagała od poddanych kultu jako Diana. Zamek został strzaskany przez piorun. Nawet XIX-wieczne przekazy sugerują iż znajdowano tutaj pogańskie popielnice i bożyszcza.
wg Dzieła wszystkie, Tom 2, Autor: Jan Długosz
"W tym zamku mieszkająca Pani, poraziwszy pod ową górą Aleksandra Wielkiego, taką się pychą uniosła, że się kazała czcić za boginię Dyanę. Za to zuchwalstwo, grom pomsty bożej potlumił ją ze wszystkiemi służebnikami, i roztrącił zamek ..."
W odniesieniu do Łysej Góry: miał tam się znajdować zamek a raczej forteca, w którym panowała władczyni, czczona jako bogini Diana. "W zamku ze świątynią pogańską mieszkała dumna pani każąca się czcić jako bogini Diana"- podaje Marek Derwich. Jak podaje czasopismo taraka.pl "Opowieść można by potraktować sceptycznie, gdyby nie to, że podobne legendy znane są z innych miejsc, wiążąc się z przekazami o zamkach na szczytach gór." [1] Janina Rosen-Przeworska pisała: "Obok tej tradycji mamy jeszcze tzw. czeską opowieść benedyktyńską o pani, która zamieszkiwała zamek na Łysej Górze. Gdy odniosła zwycięstwo nad Aleksandrem Wielkim, kazała się czcić jako Diana. Zamek został strzaskany przez piorun."
zapiski:
(Niemcewicz 10); 1806 triplici Demonis Swisto, Poświst, Pogoda (Sob. 112; Gacki 58);
Wzmianka z roku 1881
„Zakrystian miejscowy wskazał nam po lewej stronie góry, o kilkadziesiąt kroków poniżej obecnego kościoła, wyraźne ślady jakichś fundamentów, nazywając je domem kapłanki pogańskiej, który miał być strzaskany od pioruna. Fundament znaleziony jest z kamienia kwarcowego, z jakiego składa się skała, na której stoi kościół; w pośrodku leży kilka kawałków kolumn tejże samej grubości co znajdujące się przy cmentarzu kościelnym po lewej stronie, które mają 35 cm średnicy a 130 cm długości. Pokazywał nam również w zakrystii schowaną głowę wyraźnie częścią odtrąconą od posągu, jak nam mówił, tej pogańskiej kapłanki. Grecki profil, delikatna dosyć robota, zdają się wskazywać, iż jest to po prostu część posągu jakiejś świętej, może i dawniejszego jeszcze kościoła; [...] o innych fundamentach kolistych, leżących wprost kościoła, lecz nieco niżej, a uważanych przez tradycję miejscową za ślad świątyni pogańskiej, na miejscu której wzniesiono pierwszy kościół jeszcze za Dąbrówki”

Łysa Góra jest drugim co do wielkości szczytem w Górach Świętokrzyskich. Charakteryzuje się ona znajdującym się nań rozległym rumowiskiem skalnym, zwanym gołoborzem. Nie wiadomo od jak dawna stała tam słowiańska świątynia. W jej okolicy od czasów neolitu  budowane były kopalnie, oraz złożone kombinaty hutnicze. Paweł Jasienica uważał ten przybytek za centrum religijne państwa Wiślan, zaś badania prowadzone przez prof. Jerzego Gąssowskiego potwierdzają istnienie świątyni na Łysej Górze przynajmniej od VII wieku. Wykute w litej skale krypty istnieją do dziś, lecz nie doczekały się jeszcze datowania. Można jednak przypuszczać, że sanktuarium to służyło do praktyk religijnych Wandalom, a podejrzewa się, że służyło również ich poprzednikom. Według średniowiecznych kronik czczono tam trzy bóstwa, jednak kronikarze nie są zgodni co do ich imion. Świątynia od niepamiętnych czasów była miejscem pielgrzymek, których apogeum przypadało na święta wiosny.
 
Słowiańskie bóstwa w defensywie
Wokół szczytu Łysej Góry znajdują się liczące ok. półtora kilometra pozostałości wałów, zbudowanych solidnie z kwarcytowych głazów. Nie wiadomo dokładnie przed kim chciano się bronić, jednak faktem pozostaje, że w X wieku świątynia została doszczętnie zniszczona, zaś broniące jej wały rozsypane. Zidentyfikowano również pozostałości niedokończonych wałów z XI wieku, wiązane z reakcją pogańską zdławioną przez niemieckie wojska będące na służbie u Kazimierza Odnowiciela. Układ samej świątyni pozostaje nieznany, gdyż na jej ruinach w 1006 roku Bolesław Chrobry nakazał wznieść opactwo benedyktyńskie. Kościół wzniesiono pod wezwaniem Trójcy Świętej, co musiało stanowić próbę podtrzymania wielesetletniej tradycji czczenia tam boskiej triady – tym razem w jej chrześcijańskiej adaptacji. Dopiero w XIV wieku miejsce to nazwano Świętym Krzyżem na cześć przechowywanego tam do dziś drewienka, mającego pochodzić z krzyża na którym umarł Jezus.
Nowi włodarze Łysej Góry przez wieki przejawiali jednoznaczny stosunek do swoich poprzedników. Zdemonizowany został obraz dawnych wierzeń, powstały legendy o czarownicach uprawiających na szczycie góry sabaty w hołdzie plugawym bałwanom, palących w noc ognie i tańczących nago wokół nich. Benedyktyni przez kolejne pięć stuleci nie mogli uporać się z przybywającymi tam pielgrzymkami pogan chcącymi celebrować obrzędy w świętym dla nich miejscu. Szkalowano obrzędy; zakazywano palenia ognisk, radosnych zabaw i biesiady. Z drugiej strony próbowano nadać pogańskim obyczajom chrześcijański charakter, tworząc w ich miejsce odpustowe uroczystości np. Zielone Świątki. Inne legendy identyfikowały porozrzucane wokół góry kamienie, będące często pozostałościami zniszczonych murów, jako kamienie porzucone przez diabły próbujące bezskutecznie zniszczyć święty klasztor.
Nie wiadomo jak wiele zabytków słowiańszczyzny odnajdywano przy licznych pracach budowlanych przeprowadzanych na Łysej Górze. Kronika klasztorna przekazuje, że w 1686 roku podczas wykopów pod drzwiami kościoła znaleziono „bożyszcze dawne węglami osypane”. Zaś Julian Ursyn Niemcewicz, który dał się poznać jako badacz i populyzator pogańskiej przeszłości Polaków, w pamiętnikach z wizyty w 1811 roku ubolewa nad barbarzyństwem mnichów, podając przykład zakonnika, który zobaczywszy wykopywany przy budowie fundamentów posąg bożyszcza kazał kamieniarzowi natychmiast go potłuc, a rozbite sztuki użyć do murowania. Poszukujący śladów słowiańszczyzny Niemcewicz nic nie wiedział o pradawnych kryptach ukrytych pod ziemią po której stąpał. Mógł tylko ponarzekać na zmowę milczenia braci zakonnych.
 
Dobry trop – mylne wnioski
Prowadzone w dwudziestoleciu międzywojennym, a następnie w czasach postalinowskich badania archeologiczne Łysej Góry potwierdzały obecność słowiańskiego sanktuarium. Jednakże teren ten od tysiąca lat był eksploatowany i zabudowywany przez Kościół, więc siłą rzeczy ukazywał głównie niuanse dziejów opactwa. O samych kryptach dowiadujemy się dopiero z relacji inżyniera Adama Pulikowskiego z warszawskiej Pracowni Konserwacji Zabytków, który w 1964 został opuszczony wraz z pontonem w głąb Łysej Góry przez mały właz znajdujący się na placu pomiędzy muzeum parku narodowego i wieżą radiowo-telewizyjną, znajdującymi się w najbliższej okolicy klasztoru. Inżynier, pływając na pontonie wykonał pomiary trzech komór z łukowatymi sklepieniami, podpartych na potężnych filarach. Komory miały wymiary odpowiednio 9 × 11.5 m, 7.6 × 6.5 m oraz 4.25 × 4.25 m. Były one wysokie na 7 metrów i zalane wodą do wysokości 2 metrów. Pulikowski odnalazł też kanał wlotowy, którym musiała spływać zielonej barwy woda. Nie udało mu się jednak odkryć głównego wejścia, przez które musiano usunąć tysiące ton skał zalegających do dziś jako gołoborze. W wykutych między filarami arkadach gdzieniegdzie zwisały nawet półmetrowe stalaktyty. Stan filarów i arkad był znakomity, nie widać było żadnych pęknięć w litej skale. Ze względu na kanał w ścianie inżynier określił w dokumentacji komory jako zbiorniki na wodę. Jednoznacznego określenia wieku komór  jednak się nie podjął. Pulikowski był pełen podziwu dla budowniczych, którzy w jego opinii po mistrzowsku wykonali te… cysterny!
Od tamtego czasu nikt nie prowadził badań tego miejsca, a każdy archeolog zajmujący się tematyką Łysej Góry musiał zadowolić się interpretacją inżyniera Pulikowskiego. Tymczasem wśród niezależnych badaczy słowiańszczyzny rosło przekonanie, że wykute z wielką finezją ogromne komory są kryptami słowiańskich Królów Lechii. W końcu kroniki przekazują, że świątynia na Łysej Górze była niezwykle ważnym miejscem odwiedzanym przez pierwszych chrześcijańskich władców Polski, Mieszka I oraz Bolesława Chrobrego. Musieli oni wiedzieć, że była ona centrum religijnym na setki lat przed nimi, a Góry Świętokrzyskie, kryjącymi się weń zasobami, dawały bogactwo niezliczonym pokoleniom przodków Polaków. Potężnych rozmiarów krypty znajdujące się pod kompleksem świątynnym sugerują raczej istnienie tam podziemnej nekropolii niż cystern, których wykucie musiałoby się wiązać z ogromnymi kosztami. O budowie takich komór nie ma żadnych wzmianek w kronikach klasztoru, być może więc zakonnicy nie wiedzieli o ich istnieniu. Długie stalaktyty pozwalają przypuszczać, że krypty są dużo starsze niż wzniesione nad nimi opactwo. Być może wejście do nich zostało zakopane przy okazji podbicia świątyni. Czy tam właśnie spoczywają pierwsi Piastowie? A może tam spoczywają też i ich poprzednicy – królowie Lechitów, Wandalów, a może nawet Ariów? Nikt nie wie jak stare mogą być te krypty.

aktualności...

Dzisiaj jest: 17 Październik 2019    |    Imieniny obchodz: Juliana, Łukasza, Bogumiła

kalendarz

październik 2019
N P W Ś C Pt S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2

pogoda

°F°C
Error! Unable to Find Specified Location!

gościmy...

Odwiedza nas 59 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
10909